Od jakiegoś czasu moim marzeniem jest nowa Astra. Spotkałem się z tym modelem już wiele lat temu. Oczywiście wtedy to była całkowicie inna Astra, pierwsza wersja z bardzo ubogim wyposażeniem. Ale już wtedy mnie zachwycała. Wszystko w niej było takie dopasowane. Człowiek, który siedział w niej pierwszy raz odruchowo znajdował przełączniki świateł, ogrzewania i innych rzeczy. Astra była jak dopasowane kapcie. Podobała się od razu. Dzisiaj to już inny samochód z ta samą nazwa. Miałem okazje pokonać nim parę kilometrów, i wysiadłem zachwycony. Jeśli tak jeździ samochód bądź, co bądź klasy niższej to ja nie potrzebuje limuzyny. Zostaje przy tym. Tylko skąd wysupłać kilkadziesiąt tysięcy złotych na takie auto? Na razie nie mam pojęcia. Mam jednak nadzieje, że w końcu się uda. Takie auto naprawdę by mi się przydało.