Archiwum dla 01 2011

Mercedes okularnik

01-25-2011

Jeden z samochodów, który długo pozostawał poza moim zasięgiem. Okularniki podobały mi się od lat. Kiedyś jednak jako nowość były autem biznesmenów, którzy mogli sobie na nie pozwolić. Inne osoby raczej nie, w końcu kilkadziesiąt, lub ponad sto tysięcy, to troche pieniędzy i nie każdy może sobie pozwolić na ich wydanie. Teraz jest troche inaczej. Mercedesy nie sa aż tak kosmicznie drogie, poza tym istnieje wiele samochodów używanych, które są oczywiście o wiecie tańsze, a niewiele gorsze. Ryzykiem jest trafienie na samochód powypadkowy, jednak tutaj wystarczy dobry specjalista, który zbada to i tamto i określi czy samochód brał udział w wypadku. Myślę, że kiedyś kupię sobie takiego Mercedesa. W końcu nie ma chyba samochodu z większym komfortem jazdy. Wiem jednak, że kupić to nie problem, trzeba go jednak potem utrzymać.

Renault Dauphine

01-25-2011

Samochodem marzeń zawsze pozostanie dla mnie Renault Dauphine. Marzeniem ściętej głowy, bo już chyba niedostępnym, a kiedyś dostępnym jak najbardziej, na wyciągnięcie ręki. Spotkałem się z tym samochodem przez przypadek. Jadąc rowerem, przez jedna z wsi spotkałem ten samochód u kogoś na ogródku. Miał wybite szyby, a w środku kury miały swoja skrytkę. Wyglądało to strasznie. Tak traktować zabytek. Podjechałem zapytać się czy samochód jest na sprzedaż. Dowiedziałem się, ze oczywiście. Zastanawiałem się musze powiedziec za długo. Pojechałem tam tydzień później. Po Renault Dauphine nie było śladu. Ktoś je kupił. Żałuje, chciałem mieć ten samochód. Dlatego teraz jest moim marzeniem. Może nie brązowy, jak tamten, ale równie ładny jak on. Bo trzeba przyznać, że nie ma dzisiaj takich samochodów, które można określić: tak brzydki, że az ładny.

Renault 9

01-25-2011

Z sentymentu często wracam do chwil, w których przemieszczałem się po Polsce starym Renault 9. Ten samochód był tak naprawdę pierwszym moim dorosłym samochodem. Oczywiście jak wielu z nas wcześniej miałem malucha, ale był w takim stanie, że nie nadawał się do wyjazdu w Polskę. Renault nadawało się doskonale. Auto wygodne, szybkie, oczywiście jak na warunki lat osiemdziesiątych i pakowne. Przejeździłem nim wiele. Ani razu mnie nie zawiodło, nie zostawiło na drodze, czego przeciez zawsze się bałem. W końcu kiedyś nie było komórek i taki postój miedzy miastami w środku nocy nie był moim marzeniem. Jednak to się nie stało Renault trzymał się doskonale. Niestety sprzedałem go, czego teraz żałuje. I marzę, żeby kupić sobie taki samochód raz jeszcze. Nie sa teraz drogie, ale znalezienie sprawnego auta tego typu graniczy z cudem.

Odjazdowy staruszek

01-25-2011

Mianem odjazdowego staruszka był określany stary Citroen Cx. I nie była to opinia przesadzona. Samochód wyróżniał się na tle innych samochodów odważna linia nadwozia i doskonałymi własnościami jezdnymi. Jest tak do tej pory. Mam okazje właściwie codziennie widzieć, taki samochód w wersji kombi przejeżdżający wielokrotnie przez moją miejscowość. Jeździ nim młody chłopak, który jak pamiętam wcześniej jeździł maluchem. Widzę, ze kombi Citroena to naprawdę pojemny i ciekawy samochód. Pierwszym skojarzeniem, gdy go zobaczyłem był karawan, ale tak nie jest. Weselsze kolory sprawiają, że to auto jest naprawdę ładne. A sposób jazdy i zachowania na drodze, pozwalają przypuszczać, że jeździ się tym doskonale. Chłopak jeździ wciskając się w najmniejszą szczelinę i wyprzedzając wiele samochodów na raz. Znak, że samochód jest naprawdę sprawny i od dłuższego czasu jestem jego fanem.

Stary Fiat 131

01-25-2011

Jednym z samochodów, które chciałbym mieć jest stary Fiat 131. Ciekaw jestem czy ktoś go jeszcze pamięta. Ja pamiętam doskonale, a nawet mam okazje raz po raz nim się przejechać. Właścicielem tego odjazdowego staruszka jest mój sąsiad. Były dyrektor jakichś zakładów. W PRL własnie dyrektorzy byli tymi, którzy mieli dostęp do takich samochodów. Dla tak zwanej szarej masy zostawał, co najwyżej maluch, może duży Fiat. Fiat 131 był luksusem. I chyba jest nim do dziś. Samochód już na pierwszy rzuty oka zachwyca. Linia nadwozia może nie jest nowoczesna według dzisiejszych standardów, ale jest ładna. W środku jednak jest o wiele lepiej. Auto jest wygodne i przestronne. Kiedyś musiało być naprawdę traktowane jako limuzyna, skoro, dzisiaj, po dwudziestu latach od wyprodukowania tego modelu jazda nim sprawia, że człowiek czuje się tak samo. Niestety są siad nie chcę go sprzedać, ale może kiedyś uda mi się go przekonać?

Suzuki Wagon

01-25-2011

Jednym z dziwniejszych samochodów, które pomimo dziwnego wyglądu spodobały mi się od razu jest Suzuki Wagon R+. pamiętam, pierwszy raz spotkałem się z nim, ponieważ miałem wyczyścić w nim tapicerkę. Prowadziłem wtedy firmę czyszczącą dywany, wykładziny i tapicerki samochodowe. Pojechałem, więc czyścić Suzuki. Pierwsze moje skojarzenie po zobaczeniu tego autka: miałem czyścić samochód a nie budkę telefoniczna. Ale cóż, jak trzeba to trzeba. Jednak jak zacząłem działać to stwierdziłem, że auto mi się podoba. Małe, zwinne i doskonale wyposażone. ABS, klimatyzacja i parę innych udogodnień były normalne w tych samochodach. Miejsca w nich było również sporo. Podobało mi się. Właściciel zobaczył, ze zachwycam się jego samochodem i zaprosił mnie na małą przejażdżkę Wystarczyło. Samochód stał się moim marzeniem.

Stary ogórek

01-25-2011

Jednym z samochodów, które kiedyś chciałbym mieć jest stary Volkswagen typu bus, zwany ogórkiem. Pierwszy kontakt z tym autem miałem jakieś dwadzieścia lat temu. Pamiętam, jechałem nim na mecz żużlowy do Zielonej Góry. Auto było białe, piękne i miało niepowtarzalny gang silnika. Co do własności jezdnych to inny temat, nie można mówić o komforcie jazdy, nie można mówić o bezpieczeństwie. Ale akurat przy tym samochodzie to akurat nie jest istotne. Samochód jest określany jako kultowy i dzieje się nie bez przyczyny. Auto jest po prostu niepowtarzalne. Na miano kultowego zasłużyło nie bez powodu. Jeździły nim tak zwane dzieci kwiaty w ciekawych latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Znane było na całym świecie. Dzisiaj można je określić jako zabytkowe, pojawia się na zlotach i spotkaniach fanów marki i fanów oldtimerów. Mam nadzieje, że kiedyś sam będę miał okazje pojechać na taki zlot swoim ogórkiem.

Rover

01-25-2011

Samochody brytyjskiej marki Rover od dawna były moim marzeniem. Oczywiście nie mowie o autach niższej klasy. Nie są złe, aczkolwiek niczym się nie różnią od innych samochodów tego segmentu. Mnie interesuje limuzyna określana jako Rover 75. Spotkałem się z nią po raz pierwszy w dziwnych okolicznościach. Prowadziłem firmę, w branży czyszczenie tapicerki samochodowej, i zostałem wezwany do wyczyszczenia Rovera. Oczywiście miałem okazje się zapoznać z tym samochodem bardzo blisko. Nie miałem okazji nim jeździć, ale sam kontakt, sprawdzenie komfortu w środku, wyglądu tapicerki, czy tablicy rozdzielczej wystarczył. Spodobało mi się to auto od razu. Jest limuzyną, ale bardzo ciekawą. Zachwyca, patrząc z zewnątrz jak i z wewnątrz. Moim marzeniem jest auto w kolorze srebrnym, takie własnie czyściłem.

Nowa Astra

01-25-2011

Od jakiegoś czasu moim marzeniem jest nowa Astra. Spotkałem się z tym modelem już wiele lat temu. Oczywiście wtedy to była całkowicie inna Astra, pierwsza wersja z bardzo ubogim wyposażeniem. Ale już wtedy mnie zachwycała. Wszystko w niej było takie dopasowane. Człowiek, który siedział w niej pierwszy raz odruchowo znajdował przełączniki świateł, ogrzewania i innych rzeczy. Astra była jak dopasowane kapcie. Podobała się od razu. Dzisiaj to już inny samochód z ta samą nazwa. Miałem okazje pokonać nim parę kilometrów, i wysiadłem zachwycony. Jeśli tak jeździ samochód bądź, co bądź klasy niższej to ja nie potrzebuje limuzyny. Zostaje przy tym. Tylko skąd wysupłać kilkadziesiąt tysięcy złotych na takie auto? Na razie nie mam pojęcia. Mam jednak nadzieje, że w końcu się uda. Takie auto naprawdę by mi się przydało.

Fiat 126 p. Czy warto o tym marzyć

01-25-2011

Ostatnio, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu zaczałem przyjaźnie patrzeć w kierunku Fiatów 126p. Jestem tym zdziwiony, bo parę lat temu sprzedając swojego malucha mówiłem nigdy więcej. Denerwował mnie mój były maluch strasznie. Narzekałem na układ kierowniczy, na silnik i na awaryjność. Nie narzekałem na komfort jazdy, co w przeciwieństwie do mnie robiło wielu moich znajomych. Po sprzedaży malucha miałem kilka innych samochodów. Lepszych, większych wygodniejszych. Ostatni nawet z klimatyzacja, ale milo wspominam malucha i myślę sobie, że może kupić go jako drugi samochód w rodzinie? Z przyjemnością pojeździłbym tym wozidełkiem, chociaż w niedzielę. Na pewno nie można przy maluchu mówić o komforcie jazdy, ale przyjemność z jazdy jest. Pamiętam ją i mam na nią ochotę ponownie. Tylko tym razem powinien to już być maluch w nowszej wersji. Takiej z ostatnich lat produkcji.